Adrian Chmielarz (7)

Kraj pochodzenia: Polska

Rok urodzenia: 1971

Adrian Chmielarz (fot. © Wydawnictwo Lupus, z pisma „Gambler”)

Naprawdę warto: Teenagent (1995), Książę i Tchórz (1998)
Warto: Tajemnica Statuetki (1993), Reflux (1998), Bulletstorm (2011)
Można: Gorky 17 (1999), Starmageddon (2002), Painkiller (2004)
Nie warto: Duty Calls (2011)

Adrian Chmielarz jest bodaj najbardziej charyzmatyczną i wyrazistą osobowością w polskiej branży gier komputerowej. Karierę rozpoczął w studiu Metropolis Software, gdzie został współautorem gier przygodowych (sic!): Tajemnicy Statuetki, Teenagenta oraz Księcia i Tchórza. Ta pierwsza, traktująca o agencie Interpolu polującym na złodzieja starożytnych artefaktów, jak się okazuje – byłego członka CIA. Mimo dziś archaicznej formy (statyczne zdjęcia) zyskała sympatię graczy ze względu na wartką fabułę, a przy okazji (jeśli pominiemy dzieło interaktywnej fikcji Puszka Pandory) stanowiła bodaj pierwszą polską grę przygodową. Większy sukces odniósł Teenagent, parodia kina sensacyjnego, w której gracz wcielał się w nastolatka uwikłanego w aferę kryminalną i związek z tajną organizacją. Bardzo dobre dialogi oraz odwołania do polskiej rzeczywistości zapewniły grze wielki sukces w Polsce, a dzięki niej Polacy udowodnili gotowość do przyjęcia zachodnich standardów projektowania dzieł elektronicznej rozrywki (technologia rotoscopingu!). Z kolei Książę i Tchórz to apogeum polskiej szkoły – mistrzowska, jeśli chodzi o dialogi, opowieść o księciu, który wskutek złego czaru utracił swą odwagę. Pomimo niekiedy idiotycznych zagadek mogła być porównywalna ze sławną serią Monkey Island.

Chmielarz, chcąc uniknąć zaszufladkowania, Chmielarz wszedł do mainstreamu. Zaczął od strategii czasu rzeczywistego Reflux, całkiem niezłej i oryginalnej, jeśli chodzi o sposób rozgrywki  – gracz na jednostki wydawał pieniądze zamiast surowców, wbrew ówczesnym standardom. Udana okazała się także fantastycznonaukowa gra taktyczna Gorky 17 o żołnierzach NATO, którzy infiltrują tajną rosyjską bazę podziemną, aczkolwiek zarzucano jej monotonię pod względem samej rozgrywki. W 2002 roku ukazała się strategia Starmageddon (tak, właśnie ta, którą potem bezwstydnie przerobiono na grę zręcznościową!), będąca solidnym klonem Homeworlda.

Chmielarz założył potem własne studio, People Can Fly, z którym stworzył strzelankę pod tytułem Painkiller. Komercjalizacja jego twórczości sięgnęła pułapu absurdu – była to prymitywna produkcja w rodzaju Serious Sama, której bohaterem uczyniono nieboszczyka powołanego przez niebiosa do walki z siłami piekielnymi – oczywiście nie za pomocą kadzidła i wody święconej, ale przy użyciu bardziej konwencjonalnej broni. Krytycy jednak piali z zachwytu, a popularność tytułu za granicą uczyniła z niego dyscyplinę na zawodach World Cyber Games. Na dobrą sprawę tu się ujawnił cynizm Chmielarza, który dostosował się do postmodernistycznej publiczności i doskonale trafił w jej gusta. W 2007 roku dowodził on pracami nad portem Gears of War (2007) Cliffa Bleszinskiego, wtedy też People Can Fly zostało przejęte przez amerykańską spółkę Epic Games.

Najsłynniejszym dziełem polskiego twórcy, jeśli chodzi o popularność za granicą, jest bez wątpienia Bulletstorm – futurystyczna opowieść o prywatnej wojnie byłego żołnierza, obecnie pirata, ze swym byłym, niehonorowym przełożonym. Czysto komercyjna produkcja potrafiła irytować wieloma rzeczami: żenującymi dialogami przywodzącymi na myśl wynurzenia nastoletnich kretynów z blokowisk, takimi samymi gagami (na przykład przeciwnik, za przeproszeniem, pierdzący po trafieniu w pośladki) i maksymalnym stężeniem testosteronu na jeden bajt danych… Ale też trzeba przyznać, że Chmielarz ma talent do opowiadania historii, co widać w iście nietzscheańskim, brawurowym zakończeniu. Bulletstorm bez wątpienia odniósł sukces porównywalny z dylogią wiedźmińską, pozwalając Chmielarzowi zdobyć status gwiazdy, jakiego ten pożądał. Kompletnym niewypałem okazała się natomiast niesmaczna parodia Call of Duty pod nazwą Duty Calls, z humorem wywołującym co najwyżej szczękościsk. W 2012 roku Chmielarz został odprawiony z People Can Fly, zakładając studio o znamiennej nazwie The Astronauts.

Chmielarz usiłuje nieznośnie pozować na figurę kontrowersyjną: w wywiadzie dla „CD-Action” w 2007 roku twierdził, że komputery osobiste jako platforma do gry powinny sczeznąć, choć nie przeszkadzało mu to w tworzeniu portu do Gears of War – ba, sam zaczynał swą karierę na tej klasy sprzęcie. Jeśli jednak spojrzeć nie na jego ostatnie dokonania, ale na dzieła z lat 90. XX wieku, mamy do czynienia z całkiem utalentowanym twórcą, który świadomie wybrał drogę komercji w – nie oszukujmy się – bardzo komercyjnym świecie branży.

BIBLIOGRAFIA

Wśród źródeł znajdują się: artykuł Bartłomieja Kluski „Opowieści z krypty: Teraz Polska” opublikowany na stronie Polygamia; recenzja Refluksa (w Stanach pod nazwą Robo Rumble) autorstwa  Scotta Huntera z „Computer Games Magazine”; recenzja Gorky 17 (w USA pod nazwą Odium) pióra Erika Wolpawa z GameSpotu; recenzja Starmageddona (w USA pod nazwą Project Earth) Billa Hilesa ze strony GameSpy; sceptyczny artykuł o grze Painkiller Steve’a Buttsa z IGN-u; recenzje Bulletstormu autorstwa Richa McCormicka z pisma „PC Gamer US„, Kevina VanOrda z GameSpotu i Artura Falkowskiego z internetowego magazynu Technopolis. Spojrzenie na osobowość Chmielarza ukazują artykuł „Chmielarz Can Fly” z „CD-Action” nr 9/2012 i wywiad z nim w „CD-Action” nr 10/2007.

— © Filip Jankowski

Advertisements